Katarzyna Frąckowiak

        Rak piersi to w większości krajów na całym świecie najczęściej występujący u kobiet nowotwór. Im wcześniej wykryty, tym większe szanse na wyleczenie może zagwarantować medycyna. Z tego powodu ogromne znaczenie mają badania profilaktyczne, nawet to najprostsze, czyli samobadanie. Niestety, jedynie 36% kobiet wykonuje samobadanie piersi regularnie, czyli raz w miesiącu. Chociaż kobiety mają świadomość, że należy systematycznie sprawdzać stan swoich piersi, często rezygnują z badań, podając jako powody zmęczenie, brak czasu, zbyt młody wiek na podejrzewanie choroby lub zapominanie o kontrolach. Okazuje się jednak, że bardzo często podłożem tych powodów unikania badań jest lęk, że coś zostanie wykryte. Tymczasem w ostatnich latach współczynniki zachorowalności na raka piersi wzrosły średnio o 30%.

Boję się, że coś tam znajdę

        Zwykle boimy się tego, co nieznane. W przypadku samobadania piersi kobiety zgłaszają często, że boją się ewentualnych dalszych procedur medycznych, operacji i tego, jak one same i ich życie będzie wyglądać po niej. Opieka medyczna w Polsce nie zawsze cieszy się dobrą sławą. Dość powszechne są historie o długich oczekiwaniach na wizyty, nawet, jeśli pacjent posiada kartę DILO, o niesmacznym jedzeniu, niemiłym personelu. Opowieści tych, którzy przeszli przez doświadczenie choroby nowotworowej, powtarzane z ust do ust, pączkują, nabierają nowych wątków i barw. Zwykle czarnych barw. Z lęku, że staniemy się częścią tego doświadczenia, unikamy badania.

Inna grupa kobiet bardziej niż samego kontaktu z lekarzami i szpitalem boi się własnych reakcji emocjonalnych. Boi się konfrontacji z możliwym przerażeniem, z czarnymi scenariuszami produkowanymi przez umysł, trudnościami w koncentracji wynikającymi z pogrążenia w strachu. Innymi słowy: kobiety te boją się, że nie będą mogły normalnie funkcjonować w okresie diagnostyki i leczenia. Że lęk będzie tak dojmujący, że będą czuły się jak w potrzasku. Efektem takich obaw jest i tym razem niechęć do systematycznego wykonywania samobadania.

Nazwane łatwiej przeżyć

        Jak radzić sobie z tym lękiem, aby nie przeszkadzał nam w realizacji tego, co dla nas ważne? Przede wszystkim należy się na chwilę zatrzymać. Zatrzymać się, by pozwolić sobie na poszukanie w sobie odpowiedzi na pytania: co czuję? Czego konkretnie się boję? Jakie jest nasilenie mojego lęku? Należy pamiętać, że emocje to tylko emocje, nie mogą nas skrzywdzić. Możemy je obserwować, możemy się im przyglądać, a przez ten cały czas jesteśmy bezpieczne.

Emocje są naszymi sygnałami alarmowymi. Informują nas o zmianach w otoczeniu, zwłaszcza tych istotnych, które mają dla nas indywidualne znaczenie. Omawiany lęk jest posłannikiem wieści, że coś ważnego jest zagrożone. Może to być życie, zdrowie, ale też poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji, kontroli. Uczucie to dotyczyć może mnie lub moich bliskich. Odczuwanie lęku jest zupełnie naturalne, ludzkie. Nie jest też oznaką słabości. Wręcz przeciwnie, w świecie, który propaguje perfekcjonizm i idealne życie pozbawione problemów, okazanie swojego lęku wiąże się z odwagą. Piękną odwagą, ponieważ jest to odwaga do bycia autentycznym. Do bycia po prostu człowiekiem.

Zmierz się ze swoim lękiem

        Co tracisz, będąc pogrążona w swoim lęku? Z ilu ważnych rzeczy rezygnujesz, z obawy przed lękiem?

Lęk, jak już wspomniano, to odpowiedź naszego organizmu na postrzegane zagrożenie. Nie mamy nad nim kontroli. To, na co mamy wpływ, to nasza reakcja na odczuwanie lęku.

Gdy trawi nas jakieś wewnętrzne poczucie niepokoju, które uważamy za nieuzasadnione, nowe w swym kształcie i wymiarze, odczuwamy wtórny lęk. Ten pierwotny być może był spowodowany przez jakąś przykrą myśl, której nawet nie dostrzegliśmy, będąc w ciągłym przesycie bodźcami. Jednak ten wtórny to już nasza sprawka. „Boję się, bo czuję dziwny lęk”. Innymi słowy: „Boję się, że się boję”. Stąd niedaleko do powszechnego w ludzkim rozumowaniu zniekształcenia nazywanego profesjonalnie „uzasadnianiem emocjonalnym”. Polega ono na tym, że myślimy o sobie i świecie w różny sposób w zależności od nastroju, nie przyjmując do wiadomości, że może być inaczej. Przykład: „tak czuję, więc musi to być prawda”. „Czuję, że gdy zacznę samobadanie piersi, to wykryję zmianę”. Nie biorąc pod uwagę, że może być inaczej, dajemy się porwać lękowi, który powstrzymuje nas przed działaniem.

Kiedy, jak w opisanym wyżej przykładzie, z obawy przed lękiem nie podejmujemy działania związanego z dbaniem o nasze życie i zdrowie, pozwalamy, by emocja rządziła naszym życiem. Tak bardzo unikamy konfrontacji z nią, że jesteśmy skłonne poświęcić ważne dla nas sprawy. Chociaż rozumowanie: „czuję niepokój przed samobadaniem, a zatem na pewno coś wykryję” jest jedynie myślą, wytworem naszego umysłu, jesteśmy skłonne uwierzyć, że jest to prawda. I bać się nie tyle wydarzeń odbywających się w tu i teraz, co własnej myśli. Niestety, obawianie się myśli wzmaga ich siłę. Co więcej, chroniczny lęk może doprowadzić nawet do rozwoju depresji.

Drugim biegunem reakcji na wystąpienie lęku jest całkowite pochłonięcie nim. W tej sytuacji nie pozwalamy, aby emocja wezbrała i opadła, niczym fala, a raczej nieustannie „przeżuwamy”

myśli wywołujące lęk, dajemy się porwać czarnym scenariuszom, nie dostrzegamy innych doświadczanych uczuć.

Alternatywą jest postawa akceptacji i otwartości na to, co przynosi nam życie. Z chwili na chwilę.

Jesteś większa niż Twój lęk

        Zwróć uwagę na komunikację. Nie zapominajmy przy tym, że dialog prowadzimy nie tylko z innymi, ale też z samymi sobą. Mówmy zamiast „Jestem zła” – „czuję złość”. Zamiast „Boję się” – „czuję lęk / doświadczam lęku”. „W tej chwili jest lęk” – zdanie to, choć niezgrabne, pozwala poczuć, że emocje są bezosobowe, że nie jesteśmy swoimi emocjami. Co więcej, że są one ulotne. Zmienne, niestałe. Zmieniają się, przekształcają. Jak chmury na niebie. A my możemy je ze swojej bezpiecznej przystani, czyli ze swojego wnętrza, obserwować. Wsłuchać się z troską w swoje emocje, aby zrozumieć, jaki przekaz ze sobą niosą.

Sprawdźmy, w jaki sposób ujawniają się w naszym ciele, w postawie otwartej akceptacji. Dzięki temu strach i panika przestaną być demonami, które ograniczają nasze życie i odbierają nam poczucie kontroli. Zamiast tego nauczymy się postrzegać emocje jako stany naszego umysłu, z którymi można pracować. Wkrótce okaże się, że jest ich jakby w życiu mniej. Czy faktycznie? Nie. Lęk jest naturalnym odczuciem, niosącym ważne informacje. Jednak dzięki uważności i akceptacji faktu, że ów lęk co jakiś czas nam towarzyszy, przestaniemy skupiać na nim tyle uwagi, co kiedyś. Dzięki temu będziemy mogli wykorzystać ją na to, co naprawdę ważne.

Poświęcanie emocjom i myślom uwagi, akceptowanie ich, a potem puszczanie nie jest równoznaczne z ucieczką od nich. Oznacza wręcz przeciwnie, że dostrzegamy, czego doświadczamy, a jednocześnie wiemy, że są to jedynie emocje. Dzięki temu nie dajemy się ponieść automatycznemu, pozbawionego udziału świadomości, odreagowywaniu. Nie włączamy bezmyślnie serialu, tylko z pełną otwartością na to, jak zareaguje nasz organizm, rozpoczynamy badanie. Możemy przy tym tak urządzić łazienkę, w której będziemy dokonywać samokontroli, żeby poczuć się jak w SPA. W sposób bezpieczny i zaopiekowany. Bo właśnie to robimy, gdy zaglądamy do swojego wnętrza w poszukiwaniu emocji i gdy badamy ciało, by móc je w razie konieczności leczyć. Opiekujemy się sobą.

Ciało jeszcze niejednokrotnie w życiu spłata nam figla. Coś zachoruje, coś będzie wymagało lekarskiej interwencji. Jednak zdarzenia te nie muszą mieć wpływu na naszą wewnętrzną równowagę. Ponownie – nie chodzi o to, by nie poczuć lęku. Chodzi o to, by umieć sobie z nim poradzić.

Jednocześnie pamiętajmy, że badanie piersi: samobadanie, USG czy mammografia, to tak zwana profilaktyka wtórna. Podchodzenie do badań nie sprawi, że rak się nie pojawi. Pozwoli go jedynie szybko wykryć i natychmiast wdrożyć odpowiednie kroki. Nauka samobadania piersi zachęca też kobiety do myślenia o swoim zdrowiu, a systematyczne wykonywanie go daje poczucie kontroli. Natomiast działania takie jak: ograniczenie spożywania wysokoprocentowego alkoholu, palenia papierosów, rezygnacja ze spożywania tłuszczów nasyconych pochodzenia zwierzęcego oraz utrzymywanie prawidłowej masy ciała, to zachowania, które zaliczamy do profilaktyki pierwotnej. Oznacza to, że zmiana stylu życia, dieta bogata w warzywa i owoce oraz aktywność fizyczna może zmniejszyć ryzyko wystąpienia choroby nowotworowej piersi.

 

Bibliografia:

· Hayes, S. C., Strosahl, K. D., Wilson, K. G. (2013). Terapia akceptacji i zaangażowania. Proces i praktyka uważnej zmiany. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

· Kabat – Zinn, J. (2020). Życie, piękna katastrofa. Mądrością ciała i umysłu możesz pokonać stres, choroby i ból. Warszawa: Czarna Owca.

· Paździor, A., Stachowska, M., Zielińska, A. (2011). Wiedza kobiet na temat profilaktyki raka piersi. Nowiny Lekarskie 2011, 80, 6, str. 419 – 422.

· Tkaczuk – Włach, J., Sobstyl, M., Jakiel, G. (2012). Rak piersi – znaczenie profilaktyki pierwotnej i wtórnej. Przegląd menopauzalny 2012, 4, str. 343 – 347.